<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Jednym punktem obrad było…">
<author_1="Kazimierz Koźniewski">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="3">
<date="1951-03-28">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wielka „narada produkcyjna” w sprawie pokoju. Z piętnastu krajów Europy — Anglii, Francji, Włoch, Hiszpanii, Związku Radzieckiego, z krajów demokracji ludowej i innych — zjechało się tutaj ponad tysiąc delegatów fabryk i zakładów produkcyjnych. Są wśród nich delegaci bohatersko walczącego o wolność proletariatu barcelońskiego, są delegaci strajkujących robotników Paryża, są okradani przez zachodnio–berliński „senat”, funkcjonariusze zakładów użyteczności publicznej z tamtej strony Poczdamskiego Placu, jest 450 delegatów fabryk, hut i kopalń Zachodnich Niemiec, których głos jest specjalnie ważny.
Godzina 11 minut 40. Młody przedstawiciel niemieckiej klasy robotniczej otwiera narady. Ponad prezydium biegnie napis: „Jedność działania klasy robotniczej zapobiegnie remilitaryzacji Niemiec”. To hasło — to jedyny punkt obrad berlińskich. Jedyny — gdyż remilitaryzacja Niemiec jest węzłowym problemem pokoju w Europie.
Narada produkcyjna nie zwykła tonąć w nadmiarze słów. Mowy powitalne są krótkie: berlińczycy witają serdecznie, lecz zwięźle przybyłych przyjaciół. Poczem na mównicy ukazuje się krępa postać mężczyzny. Nie jest on pisarzem ani intelektualistą. Jest jednym z milionów tych, którzy „giną najgęściej”, których obecnie chcą użyć do złowieszczej pracy dla swych ciemnych planów wypuszczeni z więzień Krupp i jego towarzysze. Tym człowiekiem, który stanął właśnie na trybunie w świetle filmowych reflektorów jest milion.
Mówi w imieniu tych milionów. Nie słyszałem poezji czy retoryki lecz tylko cyfry, nazwy zakładów pracujących w zachodnich Niemczech dla przyszłej wojny, tylko obraz położenia zachodnio-niemieckiej klasy robotniczej, którą znowu zmusza się do przygotowania wojny, tylko meldunki z pola walki których hasłem „Ohne uns”, („bez nas”). Ale to hasło już nie wystarcza — nie biernego umycia rąk, ale czynu żąda sprawa pokoju. Pierwszy mówca, Anton Konieczny z Essen — Schonnebeck, stawia propozycje, dokumentuje fakty. Tysiąc delegatów słucha go uważnie.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>